Przemijać jak Dublin: badanie „Ulisses” Jamesa Joyce’a

„Ulisses” opisuje zaledwie jeden dzień, ale nie jest powieścią o jednym dniu. James Joyce potraktował 16 czerwca 1904 roku jak przekrój geologiczny: pod warstwą bieżących spraw odsłonił pamięć, żałobę, pożądanie, religię, politykę, pieniądze, fizjologię i lęk przed tym, że życie przechodzi obok szybciej, niż człowiek potrafi je zrozumieć.

Akcja zaczyna się rano w wieży Martello w Sandycove, a kończy nocą w domu Bloomów. Pomiędzy tymi punktami bohaterowie chodzą po ulicach, pracują, jedzą, piją, uczestniczą w pogrzebie, spierają się, fantazjują i wracają myślami do ludzi, których utracili. Joyce pokazuje przemijanie bez zegara odliczającego czas do katastrofy. Tutaj czas zużywa człowieka po cichu: przez wspomnienie zmarłego dziecka, widok zamkniętego sklepu, zmianę nazwy ulicy, niespełnione ambicje i dom, który przestał być bezpiecznym miejscem.

Powieść została wydana w całości 2 lutego 1922 roku w Paryżu, w czterdzieste urodziny Joyce’a. Opublikowała ją Sylvia Beach, właścicielka księgarni Shakespeare and Company. Dziś książka uchodzi za jeden z najważniejszych utworów modernizmu, ale nadal potrafi odstraszyć czytelnika po kilkunastu stronach. Powód jest prosty: „Ulisses” nie prowadzi jedną stabilną narracją. Zmienia styl, tempo, język i zasady niemal z każdym epizodem. To nie usterka. Właśnie w tej niestabilności zapisane jest doświadczenie przemijającego miasta i człowieka, który próbuje nadać sens własnemu dniu.

Jeden dzień wystarcza, żeby pokazać całe życie

Konstrukcja „Ulissesa” opiera się na ograniczeniu, które początkowo wygląda jak literacki zakład. Joyce zamyka zasadniczą akcję w ciągu mniej więcej jednej doby i dzieli książkę na 18 epizodów. Najpierw śledzimy Stephena Dedalusa, później ciężar opowieści przejmuje Leopold Bloom, a finał należy do Molly Bloom.

Każde z nich przeżywa czas inaczej.

Stephen Dedalus ma dwadzieścia dwa lata, ale nie jest figurą młodości wolnej od przeszłości. Niedawno zmarła jego matka, a on odrzucił jej prośbę, by pomodlić się przy łożu śmierci. Poczucie winy wraca do niego w obrazach, skojarzeniach i urwanych myślach. Stephen pozostaje inteligentny, ironiczny i błyskotliwy, lecz jego erudycja nie rozwiązuje podstawowego problemu: nie potrafi znaleźć miejsca, w którym mógłby żyć bez poczucia zależności lub upokorzenia.

Leopold Bloom jest trzydziestoośmioletnim akwizytorem ogłoszeń prasowych. Jego codzienność wygląda zwyczajnie: przygotowuje śniadanie, odbiera list, idzie na pogrzeb, odwiedza redakcję, zagląda do pubu i przemieszcza się między kolejnymi punktami Dublina. Pod tą rutyną pracują jednak dwa bolesne fakty. Jego syn Rudy zmarł po jedenastu dniach życia, a Molly ma tego dnia spotkać się z Blazesem Boylanem. Bloom przeczuwa zdradę, lecz długo omija ją myślami, jak omija się ulicę, na której nie chce się z kimś spotkać.

Molly Bloom otrzymuje ostatni głos. Jej rozległy monolog wewnętrzny nie jest wyłącznie dodatkiem do historii męża. Koryguje obraz kobiety zbudowany wcześniej przez męskie spojrzenia. Molly wspomina dzieciństwo w Gibraltarze, dawnych kochanków, małżeństwo, macierzyństwo, ciało i własne decyzje. Nie mówi językiem uporządkowanej autobiografii. Pamięć działa przez skojarzenia, a przeszłość nie układa się w chronologię.

Właśnie tutaj „Ulisses” najdokładniej bada mechanizm przemijania. Człowiek nie pamięta życia w równych odcinkach. Jeden zapach potrafi przywrócić scenę sprzed kilkunastu lat, a ważne wydarzenie może zostać wyparte przez myśl o jedzeniu, rachunku lub bólu brzucha. Joyce nie oddziela spraw wzniosłych od fizjologii, ponieważ w realnym doświadczeniu one również nie występują osobno.

Dlatego obok śmierci pojawia się reklama, obok rozważań o ojcostwie – posiłek, obok religii – seksualna fantazja. Pogrzeb Paddy’ego Dignama nie zatrzymuje miejskiego życia. Wozy jadą dalej, ludzie oceniają stroje uczestników, rozpoznają znajomych i myślą o własnych interesach. Śmierć nie otwiera osobnej, uroczystej przestrzeni. Zostaje włączona w rozkład dnia.

Joyce nie daje też prostego pocieszenia. Spotkanie Blooma i Stephena nie prowadzi do trwałego układu zastępczego ojca i syna. Przez kilka godzin ich drogi zbliżają się, ale nad ranem Stephen odchodzi. Powieść odmawia czytelnikowi łatwego domknięcia. Ludzie mogą na chwilę zmniejszyć swoją samotność, jednak nie zawsze potrafią albo chcą stworzyć z tego stałą relację.

Dublin pamięta więcej niż jego mieszkańcy

Dublin nie pełni w „Ulissesie” funkcji malowniczej dekoracji. Miasto przechowuje czas, rozdziela ludzi według klasy, wyznania i pozycji społecznej, a jednocześnie zmusza ich do ciągłego przecinania swoich tras. Bohaterowie spotykają się, mijają lub prawie na siebie wpadają. Czytelnik często zauważa te przecięcia wcześniej niż oni.

Trasa zaczyna się poza ścisłym centrum, w nadmorskiej wieży Martello w Sandycove. Następnie prowadzi między innymi przez szkołę w Dalkey, plażę Sandymount, cmentarz Glasnevin, okolice O’Connell Street, Bibliotekę Narodową, pub Davy Byrne’s, szpital położniczy przy Holles Street oraz nocne rejony miasta. Dom Blooma znajduje się pod adresem 7 Eccles Street.

Część tych punktów nadal można rozpoznać na współczesnej mapie:

  • wieża Martello w Sandycove mieści dziś muzeum związane z Joyce’em;
  • Sweny’s Pharmacy przy Lincoln Place zachowała historyczne wnętrze i związek z epizodem, w którym Bloom kupuje cytrynowe mydło;
  • Davy Byrne’s Pub przy Duke Street nadal działa;
  • Biblioteka Narodowa Irlandii pozostaje w tym samym rejonie przy Kildare Street;
  • dom przy 7 Eccles Street już nie istnieje, ale jego drzwi zachowano w James Joyce Centre.

Nie oznacza to jednak, że spacer trasą Blooma pozwala „zobaczyć Ulissesa” bez czytania. Dzisiejszy Dublin ma inną zabudowę, układ handlu, natężenie ruchu i strukturę społeczną. Literacka topografia nie jest gotowym przewodnikiem turystycznym. Niektóre miejsca zmieniły funkcję, inne zniknęły, a część punktów znanych z powieści była przetworzona przez autora.

Najważniejsze pozostaje to, jak Joyce wykorzystuje przestrzeń. Bloom porusza się po mieście jako człowiek jednocześnie miejscowy i obcy. Urodził się w Dublinie, zna jego zwyczaje, prasę i ulice, ale jego żydowskie pochodzenie wystarcza, by inni kwestionowali jego irlandzkość. Podczas kłótni w pubie nacjonalistyczna retoryka szybko zmienia się w agresję. Joyce pokazuje, że miasto nie jest wspólnotą tylko dlatego, że ludzie mieszkają blisko siebie.

Dublin znajduje się wówczas pod panowaniem brytyjskim. W przestrzeni publicznej ścierają się irlandzki nacjonalizm, katolicyzm, lojalność wobec imperium, pamięć po Charlesie Stewartcie Parnellu oraz różne koncepcje nowoczesnej Irlandii. Polityka nie pojawia się wyłącznie w przemówieniach. Jest obecna w gazetach, dowcipach, nazwach ulic, uroczystościach i sposobie oceniania cudzoziemców.

Równie istotna jest gospodarka miasta. Bloom nie jest arystokratą ani artystą żyjącym poza codziennymi kosztami. Zajmuje się reklamą prasową, negocjuje powierzchnię ogłoszeń i myśli o skuteczności przekazu. Joyce rejestruje rozwój kultury masowej: nagłówki gazet, reklamy, szyldy, ulotki, plotki i popularne piosenki. Słowo przestaje należeć wyłącznie do literatury. Jest także towarem, narzędziem sprzedaży i sposobem sterowania uwagą.

Miasto przemija więc na dwóch poziomach. Zmienia się jego materialna tkanka, lecz równie szybko zużywają się krążące w nim języki. Wczorajszy nagłówek traci znaczenie, dowcip przestaje być zrozumiały, a polityczne hasło zostaje zastąpione następnym. Joyce próbuje ocalić te nietrwałe komunikaty, ale nie zamienia ich w uporządkowane archiwum. Pozwala im wpadać na siebie, zagłuszać się i deformować.

Ta dokładność ma również niewygodną stronę. Bez komentarza historycznego część nazwisk, aluzji prasowych i lokalnych konfliktów jest dziś nieczytelna nawet dla odbiorcy anglojęzycznego. Próba sprawdzania każdego szczegółu podczas pierwszej lektury zwykle kończy się utknięciem. „Ulisses” zawiera tyle warstw, że pełne rozpoznanie wszystkich odniesień nie jest realistycznym celem jednego czytania.

Jak czytać powieść, która zmienia zasady w trakcie gry

Najczęstszy błąd polega na oczekiwaniu, że „Ulisses” będzie zachowywał się jak klasyczna powieść realistyczna. Nie będzie. Początkowe epizody mogą jeszcze tworzyć takie wrażenie, lecz później Joyce coraz mocniej ingeruje w formę.

W jednym miejscu naśladuje nagłówki prasowe. W innym buduje tekst według zasad muzycznej kompozycji. Epizod rozgrywający się w szpitalu położniczym przechodzi przez kolejne fazy rozwoju angielskiej prozy. Fragment nocny przybiera postać dramatu pełnego halucynacji, przemian i groteskowych oskarżeń. Przedostatni epizod zostaje ułożony jako ciąg pytań i drobiazgowych odpowiedzi, a finałowy monolog Molly rezygnuje z tradycyjnie prowadzonej interpunkcji.

Forma nie ilustruje wydarzeń z zewnątrz. Forma sama staje się wydarzeniem. Czytelnik ma odczuć zmienność czasu i świadomości, a nie tylko przeczytać ich opis.

Odwołania do „Odysei” Homera pomagają uporządkować książkę, ale łatwo przecenić ich znaczenie. Leopold Bloom odpowiada Odyseuszowi, Stephen – Telemachowi, a Molly – Penelopie. Poszczególne epizody nawiązują do przygód homeryckiego bohatera. Nie jest to jednak równanie, w którym każdej postaci i scenie można przypisać jeden stały odpowiednik.

Joyce nie wydrukował w pierwszym wydaniu popularnych dziś nazw epizodów, takich jak „Telemach”, „Hades”, „Syreny” czy „Penelopa”. Funkcjonowały one w schematach przygotowanych dla wybranych osób i zostały utrwalone przez krytyków. To ważna wskazówka: mitologiczny plan pomaga, ale nie powinien dominować nad samym tekstem.

Praktyczna pierwsza lektura wymaga selekcji. Najlepiej przyjąć cztery zasady:

  1. Najpierw ustal sytuację fizyczną. Sprawdź, kto znajduje się w scenie, gdzie przebywa i co faktycznie robi. Dopiero potem analizuj symbole.
  2. Nie wyjaśniaj każdej aluzji od razu. Zaznacz niezrozumiały fragment i idź dalej. Ciągłe przerywanie niszczy rytm epizodu.
  3. Czytaj komentarz po rozdziale, nie przed nim. Wprowadzenie przed lekturą powinno ograniczyć się do miejsca, bohaterów i podstawowej techniki.
  4. Zaakceptuj nierówne tempo. Niektóre epizody można przeczytać w jednym podejściu, inne wymagają podziału na kilka sesji.

Przy tempie około 20–30 stron dziennie pierwsze przejście przez powieść zajmuje zwykle od czterech do sześciu tygodni. Szybsze czytanie jest możliwe, lecz przy trudniejszych epizodach łatwo zamienić je w mechaniczne przesuwanie wzroku. Z kolei rozbieranie każdego zdania od pierwszej strony może rozciągnąć lekturę na wiele miesięcy i odebrać tekstowi humor.

Polski czytelnik ma do dyspozycji dwa pełne przekłady. Tłumaczenie Macieja Słomczyńskiego ukazało się w 1969 roku i przez ponad pół wieku kształtowało polski odbiór powieści. Drugi pełny przekład, przygotowany przez Macieja Świerkockiego, opublikowano w 2021 roku po siedmiu latach pracy.

Nie ma obowiązku wybierania jednego przekładu na zawsze. Przy fragmentach opartych na grach słownych, rytmie i wieloznaczności porównanie obu wersji bywa bardziej użyteczne niż poszukiwanie jednej „ostatecznej” interpretacji. Różnice nie wynikają wyłącznie z tego, że jeden tłumacz jest wierniejszy, a drugi swobodniejszy. „Ulisses” zmusza do wybierania między znaczeniem, brzmieniem, skojarzeniem kulturowym i efektem komicznym. Nie da się zachować wszystkiego jednocześnie.

Nie warto również zaczynać od kupowania kilku tomów komentarzy. Na pierwszą lekturę wystarczy:

  • egzemplarz powieści;
  • krótki opis epizodów;
  • mapa najważniejszych miejsc;
  • notatnik z imionami postaci;
  • jedno opracowanie czytane dopiero po ukończeniu danego fragmentu.

Rozbudowane przypisy stają się przydatne przy drugim czytaniu albo podczas analizy konkretnego epizodu. Wcześniej łatwo zmieniają literaturę w katalog odniesień. Najpierw trzeba usłyszeć głosy Blooma, Stephena i Molly. Dopiero później warto liczyć symbole, tropić cytaty i porównywać schematy.

FAQ

Czy trzeba znać „Odyseję”, żeby przeczytać „Ulissesa”?
Nie. Wystarczy znać podstawowy motyw powrotu Odyseusza do domu oraz postacie Telemacha i Penelopy. Dokładna znajomość eposu pomaga w analizie, ale nie jest warunkiem rozpoczęcia lektury.

Dlaczego akcja rozgrywa się 16 czerwca 1904 roku?
Data wiąże się z pierwszym ważnym spotkaniem Joyce’a i jego późniejszej partnerki Nory Barnacle. Dzień ten jest obecnie obchodzony jako Bloomsday.

Ile epizodów ma powieść?
„Ulisses” składa się z 18 epizodów. Tradycyjnie grupuje się je w trzy większe części, choć nazwy epizodów znane z opracowań nie zostały wydrukowane jako nagłówki w pierwszym wydaniu.

Czy „Ulisses” jest napisany wyłącznie strumieniem świadomości?
Nie. Joyce korzysta z monologu wewnętrznego, lecz stosuje także dialog, narrację realistyczną, parodię, dramat, konstrukcję pytań i odpowiedzi, stylizacje historyczne oraz techniki naśladujące prasę i muzykę.

Który polski przekład wybrać?
Przekład Macieja Słomczyńskiego z 1969 roku ma utrwalone miejsce w polskiej kulturze, natomiast wersja Macieja Świerkockiego z 2021 roku wykorzystuje późniejsze badania nad tekstem i proponuje nowe rozwiązania językowe. Do pierwszej lektury można wybrać ten przekład, którego próbka brzmi naturalniej, a trudne fragmenty porównywać w obu wersjach.

Czy da się zwiedzać Dublin śladami Leopolda Blooma?
Tak, ale nie wszystkie miejsca zachowały wygląd lub funkcję z 1904 roku. Najłatwiej rozpoznać wieżę Martello w Sandycove, Sweny’s Pharmacy, Davy Byrne’s Pub, okolice Biblioteki Narodowej oraz miejsca związane z Eccles Street.

Dlaczego książka uchodzi za trudną?
Nie z powodu skomplikowanej fabuły, lecz przez częste zmiany stylu, gry słowne, wielojęzyczne aluzje, historyczne realia Dublina i brak jednego stabilnego narratora. Największym problemem jest próba rozumienia każdego szczegółu przy pierwszym czytaniu.

Pierwszą decyzją nie powinien być wybór najgrubszego komentarza, lecz ustalenie realistycznego rytmu. Zacznij od jednego epizodu dziennie lub dwóch–trzech krótszych sesji tygodniowo. Najpierw pilnuj miejsca, postaci i wykonywanej czynności. Usuń błąd polegający na zatrzymywaniu się przy każdej aluzji. „Ulisses” zaczyna działać dopiero wtedy, gdy pozwoli mu się płynąć — nawet jeśli część sensów trzeba będzie odzyskać przy drugim przejściu.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Ciasteczka

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików Cookies. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności.